Piątek, 15 listopada 2019 r. imieniny: Amielii, Idalii, Leopolda Piątek XXXII tygodnia okresu zwykłego | Wspomnienie dowolne Św. Alberta Wielkiego

SIOSTRY FELICJANKI

SIOSTRY FELICJANKI 2 listopada 2012 wyświetleń: 1713

Założycielka Zgromadzenia Sióstr św. Feliksa z Kantalicjo - bł. Maria Angela Truszkowska

Żyli i żyją pośród nas, tacy normalni, tacy ludzcy, a tacy święci czy błogosławieni. Zatrzymujemy  się przy nich nie tylko po to, aby się nimi zachwycać, ale by zaczerpnąć z ich dzieł, pism, by zaczerpnąć z ich duchowej obecność. 

„Święci są szczególnie pionierami i animatorami nowej ewangelizacji: poprzez wstawiennictwo i przykład swego życia, wyczulonego na wyobraźnię Ducha Świętego ukazują oni osobom nawet wrogim, piękno Ewangelii i komunii w Chrystusie i zachęcają wiernych, że tak powiem „letnich”, by żyli z radością wiarą, nadzieją i miłością” – powiedział niedawno Benedykt XVI. (BXVI z Homilii 07.10.2012).

„Świętość nie zna przeszkód kulturowych, społecznych, politycznych, religijnych. Jej język – język miłości i prawdy – jest zrozumiały dla wszystkich ludzi dobrej woli i zbliża ich do Jezusa Chrystusa – dodaje Ojciec święty. (BXVI z Homilii 07.10.2012)
Po tym wstępie zatrzymajmy się teraz chwilę przy tej, której obraz jest w naszej świątyni, w wyjątkowym miejscu, w kaplicy za tabernakulum; tej której duchowe córki posługują na ziemi stargardzkiej od 1945 roku. Mowa o bł. Marii Angeli Truszkowskiej, założycielce żeńskiego Zgromadzenia zakonnego Sióstr św. Feliksa z Kantalicjo, nam potocznie znanych jako siostry felicjanki…

Kilka słów o jej sylwetce, oczywiście tej duchowej. Urodziła się 16 maja 1825 r. w Kaliszu jako pierwsza córka Józefa i Józefy Truszkowskich. Pochodzili oni ze szlacheckiej rodziny ziemiańskiej, byli wykształconymi, gorliwymi katolikami i patriotami.

Zofia, bo takie było jej imię z chrztu świętego była inteligentnym, wielkodusznym, pełnym życia, ale bardzo mizernym, kapryśnym i upartym dzieckiem. Chętnie spieszyła z pomocą.

Pierwszą Komunię Świętą przyjęła już w Warszawie, gdzie ojciec otrzymał nową pracę. Było to dla niej znaczące duchowe przeżycie. Wkrótce po tym wydarzeniu, zauważalne stały się zmiany w zachowaniu dziewczynki. Stała się ona bardziej posłuszna swoim rodzicom, gorliwie wykonywała domowe obowiązki, a w obcowaniu z najbliższymi zachowywała pokój.
Intensywność, z jaką Zofia podejmowała swoją naukę oraz uczestniczyła w życiu rodziny, osłabiły jej zdrowie, do tego stopnia, że w wieku szesnastu lat zapadła na gruźlicę. Rodzinny lekarz poradził odpoczynek w Szwajcarii. Zgodnie z zaleceniem lekarskim Zofia opuściła dom i w towarzystwie pani Kotowicz wyjechała na rok. Piękno strzelistych alpejskich szczytów, cisza i samotność – to wszystko zwróciło myśl i serce Zofii ku Bogu, Panu nieba, ziemi i czasu.
Po powrocie rozpoczęła dalszą naukę. W sercu odczuwała wezwanie Boga do życia kontemplacyjnego. O swym pragnieniu powiedziała rodzicom. Niestety odmowa, stanowczość i choroba ojca nie pozwoliły na realizację jej życiowych planów.

Pan Józef Truszkowski zmartwiony zamierzeniami córki jeszcze bardziej podupada na zdrowiu i zostaje skierowany przez lekarzy na leczenie do Salzbrunn. Czas podróży i kuracji spędzał w towarzystwie swojej najstarszej córki Zofii. Gdy stan jego zdrowia poprawił się, wspólnie zwiedzili wiele niemieckich miast, m.in. Kolonię. To właśnie w katedrze kolońskiej doznała wielkiego przeżycia, które było na tyle silne, że wielokrotnie do niego wracała w swoich pismach.
Po powrocie do Warszawy Ojciec zadowolony, że Zofia nie podejmuje już tematu wstąpienia do klasztoru kontemplacyjnego pomaga swojej córce we wspieraniu ubogich i sierot.

Jako 29 letnia dziewczyna, a wręcz już Pani wstępuje do Towarzystwa Św. Wincentego a Paulo. Jako jego członkini dociera do domów rodzin żyjących w nędzy, które przybyły do stolicy ze wsi, szukając pracy, mieszkania, dobrobytu. Wsparta finansowo przez własnego ojca Zofia wynajmuje mieszkanie, w którym umieszcza kilkoro sierot i starsze kobiety. Poszukując właściwej dla siebie formy życia, wraz ze swą kuzynką, Klotyldą Ciechanowską, związała się z Trzecim Zakonem Świeckich św. Franciszka, który rozwijał się prężnie przy klasztorze kapucynów w Warszawie, pod kierunkiem ojca Honorata Koźmińskiegeo.

Ponieważ ciągle wzrastała liczba podopiecznych Zofia wynajmuje większe mieszkanie. W nowym domu, przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, w Święto Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny, Zofia, znana wśród tercjarzy jako Angela oraz Klotylda-Weronika, uroczyście oddały się Maryi, na Jej służbę, według woli Jezusa Chrystusa. Wydarzenie to zainicjowało dzieje Zgromadzenia Sióstr Św. Feliksa z Kantalicjo.

Powstające z woli Boga Zgromadzenie otrzymało w osobie Marii Angelii, jego założycielki, niezwykle cenny dar. Poddana zupełnie Panu, pozwoliła Mu się prowadzić i wytyczać niekiedy zaskakujące drogi. Jej naturalne predyspozycje, doświadczenie wyniesione z rodzinnego domu, wykorzystała w pełni podejmując przewodzenie nowej wspólnocie.
Matka Angela wśród swoich współsióstr szybko została rozpoznana jako osoba ogromnie życzliwa i otwarta na innych. Swoim przykładem pociągała do podejmowania wskazywanego przez felicjanki stylu życia. Siostry z właściwą sobie dyspozycyjnością podejmowały ewangeliczną służbę na terenie ojczyzny, a także poza nią. Zgromadzenie rozwijało się intensywnie tworząc nową kartę w historii polskiego Kościoła – była to pierwsza zakonna wspólnota żeńska o charakterze kontemplacyjno-czynnym.

Bł. Angela była przez trzy kolejne kadencje wybierana przełożoną generalną zgromadzenia. W wieku 44 lat, po ustąpieniu z urzędu przełożonej generalnej, zajmowała się uprawą kwiatów, którymi zdobiła ołtarz oraz haftowaniem szat liturgicznych.

Przez kolejne 30 lat żyła w ukryciu spowodowanym postępującą głuchotą, złośliwym rakiem i dręczącymi bólami głowy.
Powierzała wszystko w modlitwie. „Całym naszym bogactwem jest modlitwa. Kto się modli, wszystko otrzymuje” - napisała. By napisać takie słowa trzeba wielce wierzyć i doświadczać skuteczności modlitwy. Była człowiekiem zawierzenia Bogu. Powtarzała: „Cała świętość zależy od tego doskonałego poddania się woli Bożej”.
Matka Maria Angela zmarła 10 października 1899 r.

Wielu z nas pamięta, że Ojciec Święty Jan Paweł II bardzo cenił wkład Sióstr zakonnych w życie Kościoła, gdyż bez nich Kościół byłby bardzo ograniczony w podejmowaniu służby wobec najuboższych. I podczas uroczystości beatyfikacji w dniu 18 kwietnia 1993 r. w Rzymie, Jan Paweł II powiedział o bł. Angeli: „Chrystus prowadził Matkę Angelę drogą naprawdę wyjątkową, umożliwiającą jej uczestnictwo w tajemnicy swego krzyża. Kształtował jej ducha przez liczne cierpienia, które przyjmowała z wiarą i z prawdziwie heroicznym poddaniem Jego woli. Jej największym pragnieniem było stać się ofiarą miłości. Miłować oznacza dawać - mówiła. Dawać wszystko, czego domaga się miłość. Dawać natychmiast, bez żalu, z radością, pragnąc, żeby chciano od nas jeszcze więcej. Są to jej własne słowa, w których streściła cały program swego życia”.

I na koniec jeszcze jedno, mocne zdanie, które niech będzie nam wszystkim światłem w obliczu trudności, załamań, zwątpień: „Gdy tęsknotę serca odczuwasz z ciężaru pracy rozważaj wieczne nagrody, przyrzeczone ci w niebie”. Kochani im trudniej, tym więcej o niebie myśleć to jest jej wskazówka dla nas. bł. Mario Angelo Truszkowska – módl się za nami.

aktualizowano: 2019-10-10
Wszystkich rekordów:
Parafia św.Józefa | ul.św.Jana Chrzciciela 1, 73-110 Stargard
biuro@swjozef.stargard.pl