Niedziela, 22 września 2019 r. imieniny: Maury, Milany, Tomasza XXV Niedziela okresu zwykłego

Biuletyny Bractwa

Biuletyny Bractwa 9 listopada 2012 wyświetleń: 781

Biuletyn Bractwa św. Józefa nr 7.

JAN PAWEŁ II

ADHORTACJA APOSTOLSKA „REDEMPTORIS CUSTOS” O ŚWIĘTYM JÓZEFIE I JEGO POSŁANNICTWIE W ŻYCIU CHRYSTUSA I KOŚCIOŁA   (część VI)

 

PRYMAT ŻYCIA WEWNĘTRZNEGO

Nad pracą Cieśli w domu nazaretańskim rozpościera się ten sam klimat milczenia, który towarzyszy wszystkiemu, co jest związane z postacią Józefa. Milczenie to równocześnie w sposób szczególny odsłania wewnętrzny profil tej postaci. Ewangelie mówią wyłącznie o tym, co Józef „uczynił”. Jednakże w tych osłoniętych milczeniem „uczynkach” Józefa pozwalają odkryć klimat głębokiej kontemplacji: Józef obcował na co dzień z tajemnicą „od wieków ukrytą w Bogu”, która „zamieszkała” pod dachem jego domu. Można zrozumieć, dlaczego św. Teresa od Jezusa, wielka reformatorka kontemplacyjnego Karmelu, stała się szczególną odnowicielką kultu św. Józefa w zachodnim chrześcijaństwie.

Całkowita ofiara, jaką Józef złożył ze swego istnienia, aby godnie przyjąć Mesjasza we własnym domu, znajduje wytłumaczenie „w nie-zgłębionym życiu wewnętrznym, które kierowało jego postępowaniem i było dlań źródłem szczególnych pociech; to z niego czerpał Józef rozwagę i siłę - właściwą duszom prostym i jasnym - dla swych wielkich decyzji, jak wówczas gdy bez wahania podporządkował Bożym zamysłom swoją wolność, swoje prawo do ludzkiego powołania, swoje szczęście małżeńskie, godząc się przyjąć w rodzinie wyznaczone sobie miejsce i ciężar odpowiedzialności, ale rezygnując, mocą nieporównanej dziewiczej miłości, z naturalnej miłości małżeńskiej, która tworzy rodzinę i ją podtrzymuje”.

To poddanie się Bogu, będące gotowością woli do poświęcenia się Jego służbie, nie jest niczym innym jak praktyką pobożności, która stanowi jeden z przejawów cnoty religijności. Wspólnota życia Józefa i Jezusa skłania nas jeszcze do rozważenia tajemnicy Wcielenia właśnie w aspekcie człowieczeństwa Chrystusa, tego Boskiego narzędzia skutecznie służącego uświęceniu człowieka: „Mocą Bóstwa Chrystusa, Jego ludzkie czyny były dla nas zbawienne, będąc przyczyną łaski tak ze względu na ich moc zasługującą, jak też dzięki swej niezawodnej skuteczności”.

Pośród tych czynów Chrystusa Ewangeliści przyznają uprzywilejowane miejsce czynom odnoszącym się do tajemnicy paschalnej, ale także podkreślają znaczenie fizycznego kontaktu z Jezusem w przypadkach uzdrowień oraz wpływ, jaki wywarł On na Jana Chrzciciela, gdy obaj pozostawali jeszcze w łonach swych matek.

Jak widzieliśmy, świadectwo apostolskie nie pominęło relacji o narodzeniu Jezusa, obrzezaniu, ofiarowaniu w świątyni, ucieczce do Egiptu i ukrytym życiu w Nazarecie, a to ze względu na „tajemnicę” łaski zawartej w tych wszystkich wydarzeniach, które mają moc zbawczą, albowiem wypływają z samego źródła miłości: Bóstwa Chrystusa. Jeśli ta miłość poprzez Jego człowieczeństwo promieniowała na wszystkich ludzi, z jej dobrodziejstwa z pewnością skorzystali najpierw ci, którzy z woli Bożej pozostawali w największej zażyłości z Nim: Maryja, Jego Matka i domniemany ojciec, Józef.

„Ojcowska” miłość Józefa z pewnością wpływała na „synowską” miłość Jezusa i wzajemnie - „synowska” miłość Jezusa wpływała na pewno na „ojcowską” miłość Józefa: jakże zatem zmierzyć głębię tej jedynej w swoim rodzaju więzi? Dusze szczególnie wrażliwe na działanie Boskiej miłości słusznie widzą w Józefie świetlany przykład życia wewnętrznego.

W Józefie urzeczywistnia się także idealne przezwyciężenie pozornego napięcia między życiem czynnym i kontemplacyjnym, możliwe dla tego, kto posiadł doskonałą miłość. Idąc za znanym rozróżnieniem między miłością prawdy (caritas veritatis) a koniecznością miłości (necessitas caritatis), możemy powiedzieć, że Józef przeżył zarówno miłość prawdy, czyli czystą, kontemplacyjną miłość Boskiej Prawdy, która promieniowała z człowieczeństwa Chrystusa, jak i konieczność miłości, czyli równie czystą miłość służby, jakiej wymagała opieka nad tym człowieczeństwem i jego rozwój.

 

 

VII Światowe Spotkania Rodzin Mediolan 2012 (Katecheza II)

RODZINA ZRADZA ŻYCIE

Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz; na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę (Rdz 1,27). Potem Pan Bóg rzekł: «Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpo-wiednią dla niego pomoc». "Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierzęta lądowe i wszelkie ptaki powietrzne, Pan Bóg przyprowadził je do mężczyzny, aby przekonać się, jaką on da im nazwę. Każde jednak zwierzę, które określił mężczyzna, otrzymało nazwę „istota żywa". I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu bydłu, ptakom powietrznym i wszelkiemu zwierzęciu polnemu, ale nie znalazła się pomoc odpowiednia dla mężczyzny. Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał, wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, "mężczyzna powiedział: «Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała. Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta». Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem (Rdz 2,18-24).

Stworzył mężczyznę i niewiastę. Dlaczego Bóg stworzył mężczyznę i kobietę? Dlaczego chciał, żeby Jego obraz zabłysnął w ludzkiej parze bardziej niż w każdym innym stworzeniu? Mężczyzna i kobieta, którzy się kochają całymi sobą, są kolebką, którą Bóg obrał, by złożyć w niej swoją miłość, ażeby każdy syn i każda córka, którzy przychodzą na świat, mogli Go poznać, przyjąć i żyć Nim z pokolenia na pokolenie, wielbiąc Stwórcę.

Na pierwszych stronach Biblii opisuje się dobro, jakie Bóg zamyślił dla swoich stworzeń. Bóg stworzył mężczyznę i kobietę, istoty równe godnością, a jednak odmienne: jedna jest rodzaju męskiego, druga żeńskiego. Podobieństwo połączone z różnicą płciową pozwala obojgu na twórczy dialog, na zawarcie przymierza na całe życie. W Biblii przymierze z Panem jest tym, co daje życie ludowi. To, czego uczy Biblia o ludzkości i Bogu, ma korzenie w wydarzeniu Wyjścia, gdzie Izrael doznaje życzliwej bliskości Pana i staje się Jego ludem, przystając na owo przymierze, z którego jedynie pochodzi życie.

Historia przymierza Boga z Jego ludem rzuca światło na opowieść o stworzeniu mężczyzny i kobiety. Są oni stworzeni do przymierza, które nie dotyczy tylko ich samych, ale i Stwórcy. Rodzina rodzi się z pary ludzkiej, pomyślanej w swoim zróżnicowaniu płcio-wym na obraz Boga przymierza. Język ciała opowiada w niej coś o samym Bogu. Przymierze, do którego przeżywania mężczyzna i kobieta są wezwani, jest przymierzem na obraz i podobieństwo Boga, sprzymierzeńca swojego ludu. Ciało kobiece jest predysponowane do tego, by pragnąć i przyjmować ciało męskie, i odwrotnie, ale to samo dotyczy w pierwszym rzędzie «umysłu» i «serca». Spotkanie osoby odmiennej płci zawsze budzi ciekawość, uzna-nie, pragnienie, żeby być dostrzeżonym, żeby zachować się jak najlepiej, okazać swoją wartość, zaopiekować się, zatroszczyć...; to zawsze jest spot-kanie dynamiczne, naładowane pozytywną energią, gdyż w relacji z innym/inną odkrywamy i rozwijamy samych siebie. Tożsamość męska i żeńska nabiera wyrazu zwłaszcza wtedy, kiedy w obojgu spotkanie budzi zachwyt i pragnienie wejścia w związek.

W Biblii Adam odkrywa, że jest mężczyzną, w chwili, gdy poznaje kobietę: spotkanie kobiety pozwala mu rozpoznać w sobie mężczyznę i nadać sobie to miano. Wzajemne rozpoznanie się mężczyzny i kobiety zwycięża zło samotności i wyjawia dobro mał-żeńskiego przymierza. Odwrotnie niż twierdzi ideologia gender, różnica płci jest bardzo ważna. Jest to przesłanka pozwalająca każdemu rozwijać własne człowieczeństwo w relacji z drugim człowiekiem. Podczas gdy małżonkowie oddają się całkowicie w darze jedno drugiemu, oboje razem oddają się także dzieciom, które mogłyby się narodzić. Taka dynamika daru zostaje zubożona za każdym razem, gdy z seksualności robi się egoistyczny użytek, wyklu-czający wszelkie otwarcie na życie.

 Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam. Ażeby zapełnić samotność Adama, Bóg stwarza «odpowiednią dla niego pomoc». W Biblii słowo «pomoc» jest równoznaczne z podmiotem, którym jest sam Bóg (por. «Pan ze mną, mój wspomożyciel» Ps 117,7); poza tym, przez słowo «pomoc» nie należy rozumieć, że chodzi o jakąś bliżej nieokreśloną Inter-wencję, jest to bowiem ratunek w obliczu śmiertelnego zagrożenia. Stwarzając kobietę jako pomoc, która jest dla niego odpowiednia, Bóg ratuje mężczyznę od zła udręki samotności i włącza go do przymierza, które zradza życie: przymierza małżeńskiego, w którym mężczyzna i kobieta obdarzają się wzajemnie życiem; przymierza rodzicielskiego, w którym ojciec i matka przekazują życie dzieciom.

Kobieta i mężczyzna są dla siebie nawzajem «pomocą», gdzie jedno «wychodzi naprzeciw» drugiemu, wspiera, podziela, komunikuje, wykluczając we wzajemnych stosunkach wszelkie formy niższości czy wyższości. Równa godność mężczyzny i kobiety nie dopuszcza jakiejkolwiek hierarchii, ale jedno-cześnie nie wyklucza istnienia odmienności. Odmien-ność ta pozwala mężczyźnie i kobiecie zawierać przymierze, zaś ono umacnia ich oboje. Tego uczy Księga Syracha: «Kto zdobędzie żonę, ma początek pomyślności, pomoc podobną do siebie i słup oparcia. Gdzie nie ma ogrodzenia, rozdrapią posiadłość, a gdzie brakuje żony, tam mąż wzdycha zbłąkany» (36,26-27).

Mężczyzna i kobieta, którzy się kochają we wzajemnym pragnieniu, czułości ciał i w głębokim dialogu, stają się sprzymierzeńcami, którzy jedno dzięki drugiemu rozpoznają się nawzajem, dotrzymują danego słowa i są wierni zawartej umowie, wspierają się w dziele urzeczywistniania owego podobieństwa do Boga, do którego są powołani jako mężczyzna i kobieta. Podążając wspólnie przez życie zgłębiają język ciała i słowa, bowiem obu ich potrzebują jak powietrza i wody. Mężczyzna i kobieta powinni unikać pułapek milczenia, dystansu i wzajemnego niezrozumienia. Nierzadko przesadne rytmy pracy zawodowej odbierają czas i siły konieczne do budowania relacji małżeńskiej: wtedy potrzebny jest czas święta, czas celebrowania przymierza ...

Kobieta zostaje stworzona podczas głębokiego snu mężczyzny. Sen wyraża jego poddanie się Bogu. Geneza kobiety jest owiana tajemnicą Bożą, tak jak wciąż stanowi tajemnicę dla pary małżonków geneza ich miłości, przyczyna ich spotkania i wzajemnej fascynacji, które doprowadziły do komunii ich życia. Jedno jest pewne: w relację pary Bóg wpisał «logikę» swojej miłości, dla której dobro własnego życia polega na oddawaniu się w darze jedno drugiemu. Miłość małżonków, na którą składają się wzajemna bliskość, dialog, przyjaźń i troskliwość... jest zakorzeniona w miłości Boga, który od początków zamyślił mężczyznę i kobietę jako stworzenia, które mają się kochać tą samą Jego miłością, chociaż pokusa grzechu może utrudnić i zakłócić ich związek. Niestety, kiedy grzech zastępuje logikę miłości, w miejsce daru uczynionego z siebie wchodzi logika władzy, dominacji, własnej egoistycznej afirmacji.

 Stają się jednym ciałem. Stworzona z żebra mężczyzny, kobieta jest «kością z moich kości i ciałem z mego ciała». Z tego powodu kobieta uczestniczy w słabości (ciało) mężczyzny, ale również w jego konstrukcji nośnej (kość). Komentarz talmudyczny zauważa, że «Bóg nie użył głowy mężczyzny stwarzając kobietę, żeby nie panowała nad mężczyzną, nie użył stóp, żeby nie była mężczyźnie poddana, stworzył ją z żebra po to, by była bliska jego sercu». Tym słowom wtórują słowa «oblubienicy» z Pieśni nad Pieśniami: «Połóż mię jak pieczęć na twoim sercu...» (8,6).

«Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała»: mężczyzna wymawia te swoje pierwsze słowa przed kobietą. Dotąd nadawał imiona zwierzętom, jednak był w tym sam, niezdolny wyrazić poczucie wspólnoty. Kiedy natomiast widzi przed sobą kobietę, mężczyzna wyraża słowami swój zachwyt, rozpoznając w niej wielkość Boga i piękno uczuć. Tej wspólnocie, obfitującej w uczucia zdumienia, wdzię-czności i solidarności mężczyzny i kobiety, Bóg zawierza swoje stwórcze dzieło. Zawierając przymierze miłości, oboje stają się z czasem «jednym ciałem».

Wyrażenie «jednym ciałem» jest z pewnością aluzją do potomstwa, ale nade wszystko nawiązuje do komunii międzyosobowej, która angażuje całkowicie mężczyznę i kobietę tworząc nową rzeczywistość. Tak zjednoczeni, mężczyzna i kobieta będą mogli, wręcz powinni, przyjąć postawę otwartą na przekazywanie życia, na jego przyjęcie poprzez rodzenie dzieci, ale i poprzez adopcję w różnych jej formach. Intymność małżeńska, istotnie, jest z woli Boga predyspono-wanym, pierwotnym miejscem, gdzie nie tylko zawiązuje się i rodzi życie ludzkie, lecz także miejscem, w którym to życie jest przyjęte i w którym poznaje i uczy się całego bogactwa uczuć i więzi osobistych.

Para małżonków uosabia zachwyt, gościnność, ofiarność, pociechę w niedoli i samotności, przymierze i wdzięczność za wspaniałe dzieła Boże. Jest więc żyzną glebą, w której zasiewa się, kiełkuje i przychodzi na świat życie ludzkie. Miejscem życia, miejscem Boga: para małżeńska, przyjmując życie i Boga, realizuje swoje przeznaczenie w służbie dzieła stworzenia i upodabniając się coraz bardziej do swego Stwórcy podąża ku świętości.

Słuchanie Magisterium

W życiu rodziny relacje międzyosobowe zasadzają się na tajemnicy miłości i z niej biorę pokarm. Małżeństwo chrześcijańskie, ta więź, która sprawia, że mężczyzna i kobieta przysięgają sobie wzajemną miłość w Panu na zawsze i całymi sobą, jest źródłem, które karmi i ożywia stosunki pomiędzy wszystkimi członkami rodziny. Nieprzypadkowo w poniższych fragmentach Familiaris Consortio i Evangelium Vitae, obrazujących tajniki życia domowego, powtarzają się wielokrotnie takie słowa, jak «komunia» i «dar».

Miłość, źródło i dusza życia rodzinnego

Komunia małżeńska stanowi fundament, na którym powstaje szersza komunia rodziny, rodziców i dzieci, braci i sióstr pomiędzy sobą, domowników i innych krewnych. Komunia ta zakorzenia się w naturalnych więzach ciała i krwi, rozwija się i doskonali w sposób prawdziwie ludzki poprzez zawiązywanie i rozwijanie głębszych jeszcze i bogatszych więzów ducha. Miłość ożywiająca stosunki międzyosobowe poszczególnych członków rodziny stanowi siłę wewnętrzną, która kształtuje i wzmacnia komunię i wspólnotę rodzinną. Rodzina chrześcijańska jest też powołana do tego, by doświadczyła nowej i szczególnej komunii, która wzmacnia i doskonali komunię naturalną i ludzką. W rzeczywistości łaska Jezusa Chrystusa, «pierworod-nego między wielu braćmi» (Rz 8,29), jest, przez swoją naturę i wewnętrzny dynamizm, «łaską braterstwa», jak ją nazywa św. Tomasz z Akwinu. Duch Święty udzielany poprzez sprawowanie sakramentów, jest żywym źródłem i niewyczerpanym pokarmem nadprzyrodzonej komunii, która gromadzi i wiąże wierzących z Chrystusem i między sobą w jedności Kościoła Bożego. Objawienie i właściwe urzeczywistnienie komunii kościelnej ma miejsce w rodzinie chrześcijańskiej, która również z tego powodu może i powinna nazywać się «Kościołem domowym». Wszyscy członkowie rodziny, każdy wedle własnego daru, mają łaskę i odpowiedzialny obowiązek budowania dzień po dniu komunii osób, tworząc z rodziny «szkołę bogatszego człowieczeństwa». Dokonuje się to poprzez łaskę i miłość wobec dzieci, wobec chorych i starszych; poprzez wzajemną codzienną służbę wszystkich; poprzez dzielenie się dobrami, radościami i cierpieniami.

Rodzina jest powołana, aby spełniać swoje zadania w ciągu całego życia swoich członków, od narodzin do śmierci. Jest prawdziwym «sanktuarium życia..., miejscem, w którym życie, dar Boga, moi w sposób właściwy być przyjęte i chronione przed licznymi ata-kami na które jest ono wystawione, może też rozwijać się zgodnie z wymogami prawdziwego ludzkiego wzrostu». Dlatego rodzina odgrywa decydującą i niezastąpioną rolę w kształtowaniu kultury życia.

Jako Kościół domowy, rodzina jest powołana do głoszenia, wysławiania i służenia Ewangelii życia. Jest to zadanie przede wszystkim małżonków, którzy są wezwani, aby być przekazicielami życia na podstawie nieustannie odnawianej świadomości sensu rodziciel-stwa, pojmowanego jako doniosłe wydarzenie, ukazujące, że życie ludzkie jest darem, który przyjmujemy po to, aby go ponowni ofiarować. Rodząc nowe życie, rodzice przekonują się, że dziecko, «choć jest owocem ich wzajemnego daru miłości, jest zarazem darem dla obojga - darem, który wypływa z daru». Rodzina spełnia swoją misję głoszenia Ewangelii życia przede wszystkim przez: wychowanie dzieci. Przez słowo i przykład, przez codzienne kontakty i decyzje, przez konkretne gesty i znaki rodzice uczą swoje dzieci autentycznej wolności, która się urzeczywistnia przez bezinteresowny dar z siebie, i rozwijają w nich szacunek dla innych poczucie sprawiedliwości, postawę serdecznej akceptacji innych, dialogu, wielkodusznej służby i solidarności oraz wszelkie inne wartości, które pomagają przyjmować życie jako dar. Praca wychowawcza chrześcijańskich rodziców powinna służyć rozwojów wiary dzieci i pomagać im w spełnianiu powołania, które otrzymały od Boga. W ramach swojej misji wychowawczej rodzice powinni nauczyć dzieci, słowem i świadectwem, jaki jest prawdziwy sens cierpienia i śmierci: zdołają to uczynić, jeśli sami będą dostrzegać wszelkie przejawy cierpienia wokół siebie, a bardziej jeszcze, jeśli będą umieli okazać serdeczność, opiekuńczość oraz współczucie chorym i osobom starszym we własnej rodzinie [Evangelium Vitae, 92].

 

PYTANIA DLA PARY MAŁŻEŃSKIEJ
1.    Jak przeżywamy wzajemne pragnienie i czułość w naszym związku?
2.    Jakie przeszkody stają na drodze naszego dążenia ku głębokiemu przymierzu?
3.    Czy nasza miłość małżeńska jest otwarta na dzieci, społeczeństwo, Kościół?                                                                 4.    Jakie niewielkie postanowienie możemy powziąć, by ulepszyć nasze wzajemne zrozumienie?

PYTANIA DLA RODZINY
1.    Jak możemy wspierać w naszej wspólnocie wartość miłości małżeńskiej?
2.    Jak sprzyjać komunikacji i wzajemnej pomocy pomiędzy rodzinami?
3.    Jak wspomagać rodziny doświadczające trudności w życiu małżeńskim i rodzinnym?

 

OGŁOSZENIA:

01.05.2012                                                                                                18.00 – Nabożeństwo Majowe.                                          18.30 – Msza patronalna Bractwa (w togach)

02.05.2012                                                                                         04.00 –I Pielgrzymka Bractwa do Sanktuarium św. Jó-zefa w Kaliszu (wyjazd spod kościoła; togi + prowiant)

15.05.2012                                                                                    18.00 – Nabożeństwo Majowe                                                                   18.30 – Msza w int. małżeństw i rodzin                                                  19.30 – spotkanie Bractwa.

27.05.2012:                                                                                    Niedziela Bracka (przygotowanie Liturgii Słowa)

07.06.2012                                                                                  Uroczystość Bożego Ciała (udział w procesji w togach). W przeddzień – próbao godz. 20.00.

 

aktualizowano: 2014-06-02
Parafia św.Józefa | ul.św.Jana Chrzciciela 1, 73-110 Stargard Szczeciński
biuro@swjozef.stargard.pl