Niedziela, 25 sierpnia 2019 r. imieniny: Belii, Ludwika, Luizy XXI Niedziela okresu zwykłego | Wspomnienie dowolne Św. Ludwika i św. Józefa Kalasantego

Biuletyny Bractwa

Biuletyny Bractwa 21 lutego 2018 wyświetleń: 221

Droga Krzyżowa

 

Pierwszy tydzień Wielkiego Postu 2018r.

WPROWADZENIE

W pierwszych słowach swojego pontyfikatu Ojciec Święty Franciszek zachęcił nas do modlitwy, miłości i braterstwa. Dlatego też w tym duchu rozważmy poszczególne stacje Drogi Krzyżowej. Podejmijmy te rozważania w intencji miłości i trwałości naszych małżeństw i rodzin.

Miłość i krzyż są ze sobą nierozerwalne. Krzyż to bardzo ciasna brama dla miłości małżeńskiej i rodzicielskiej. Chcąc jednak pójść za Jezusem ku zbawieniu, małżonkowie i rodzice muszą przez nią przejść. Nieraz nierozerwalność małżeńska jawi się jako krzyż. Jednak nie ma takiej sytuacji, aby sakramentalnego małżeństwa nie dało się uzdrowić, uratować. Choć po ludzku wydaje się to wątpliwe, to nie wolno nam zapomnieć, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Gdzie w sercach ludzkich czynione jest miejsce dla Boga, tam rozlewa się Jego łaska, miłość i pokój. Przyszłość jest tam, gdzie jest Bóg!

Jezus potrafi przejść Drogę Męki o własnych siłach, ponieważ jest Synem Bożym. My natomiast nieustannie potrzebujemy Jego pomocy, by powstawać z naszych codziennych upadków, gdyż nic bez Niego uczynić nie możemy.

STACJA I - SKAZANIE JEZUSA NA ŚMIERĆ

Kłaniamy Ci się Panie, Jezu Chryste…

Tak. Kochający Bóg, Twórca małżeństwa, obecny w świętym przymierzu małżeńskim to ten sam, który będąc niewinnie skazanym został ubiczowany, cierniem ukoronowany i ukrzyżowany. Można więc powiedzieć, że skazujemy Jezusa na śmierć wtedy, gdy profanujemy prawdziwą miłość w małżeństwie własnym lub cudzym. Wydajemy na Jezusa wyrok skazujący, gdy zakłamujemy prawdę o nierozerwalnym i wyłącznym związku jednej kobiety i jednego mężczyzny, gdy nie wierzymy w miłość do końca życia, gdy fałszywie składamy przysięgę małżeńską, gdy spisujemy na stratę małżeństwo będące w kryzysie oraz gdy knujemy intrygi w celu rozbicia małżeństwa. Każdy zamach na miłość jest skazywaniem jej na śmierć a skoro Bóg jest miłością, jest skazywaniem Syna Bożego na śmierć.

Przepraszamy Cię, Panie Jezu za brak wiary w moc Sakramentu Małżeństwa, za każde fałszywe świadectwo o małżeństwie. za skazywanie małżeństwa na niepowodzenie i za przekreślanie szans na jego uratowanie.

Prosimy Cię, Panie Jezu pomóż mężom i żonom dawać świadectwo o świętości i nierozerwalności małżeństwa.

Któryś za nas cierpiał rany…                       

STACJA II - PAN JEZUS BIERZE KRZYŻ NA SWOJE RAMIONA

Kłaniamy Ci się Panie, Jezu Chryste…

W dojrzałej decyzji na małżeństwo zawarta jest zgoda na niesienie krzyża. Życie małżeńskie bowiem to nie tylko dar, ale i konkretny trud związany z realizacją przymierza małżeńskiego, z pokonywaniem słabości, zdobywaniem niezbędnych środków do życia, codzienną wzajemną pomocą, rozwiązywaniem bieżących problemów czy wychowaniem dzieci. Wcześniej czy później, w większym lub mniejszym stopniu, małżonkom przychodzi zmierzyć się także z chorobą, cierpieniem własnym lub współmałżonka. W takich sytuacjach najpełniej weryfikuje się umiłowanie Boga i człowieka. Tylko ktoś, kto kocha widzi sens dźwigania krzyża, który dotknął współmałżonka i chce dzielić wraz z nim ciężar krzyża. Miłość nie lęka się krzyża, ale właśnie w nim i poprzez niego promieniuje pełnym blaskiem. Kto kocha nie uchyla się od krzyża, ale mężnie bierze go na ramiona dając w ten sposób najbardziej przekonywujące świadectwo miłości i wierności małżeńskiej.

Przepraszamy Cię, Panie Jezu za uchylanie się od wypełniania małżeńskich obowiązków, zwłaszcza wtedy, gdy wymagają one wielkich wyrzeczeń.

Prosimy Cię, Panie Jezu pokornie o siłę i odwagę w przyjmowaniu bolesnych doświadczeń w małżeństwie.

Któryś za nas cierpiał rany…                   

STACJA III - PAN JEZUS POD KRZYŻEM PO PIERWSZY

 Kłaniamy Ci się Panie, Jezu Chryste…

Tym, co przytłacza miłość małżeńską i sprawia, że upada jest egoizm. Wszelkie upadki moralne małżonków wypływają wprost, albo pośrednio z egoizmu. Przy stacji pierwszego upadku Pana Jezusa zróbmy krótki rachunek sumienia z miłości. Czy nie dbamy czasem tylko o własne korzyści? Czy nie żyjemy kosztem innych? Czy świadomie nie utrudniamy współmałżonkowi być dobrym? Czy jesteśmy wrażliwi na potrzeby bliskich? Czy egoistyczne samouwielbienie nie jest powodem łez tych, którym winniśmy bezinteresowną służbę? Niezdolność do bezinteresowności nie pozwala wypełnić powołania do miłości. Egoista nie potrafi doświadczyć uszczęśliwiającej radości płynącej z dawania. Tak naprawdę mamy tyle, ile jesteśmy w stanie ofiarować. To, co zachowujemy dla siebie w rzeczywistości zostaje zmarnowane. Największy dar w małżeństwie to całkowity, bezinteresowny, bezwarunkowy, wyłączny i nieodwołalny dar z samego siebie. Czy takim darem staram się być?

Przepraszamy Cię, Panie Jezu za każdą sytuację, kiedy angażując się w sprawy małżeńskie czyniliśmy to licząc bardziej na własne korzyści niż pragnąc większego dobra dla współmałżonka.

Prosimy Cię, Panie Jezu o odwagę do dawania siebie oraz siłę do wytrwałego i skutecznego pokonywaniu egoizmu w relacjach małżeńskich i rodzinnych.

Któryś za nas cierpiał rany…        

 

STACJA IV - PAN JEZUS SPOTYKA SWOJĄ MATKĘ

Kłaniamy Ci się Panie, Jezu Chryste…

Pan Jezus mógł spotkać się ze swoją Matką, ponieważ jej serce pałało miłością do Syna. Ona z nim współcierpiała i dlatego była blisko. Chciała swoją obecnością wesprzeć Jezusa w cierpieniu. Spotkanie - to ustawiczna potrzeba kochających się ludzi, kochających się małżonków i rodzin. Intensywność pragnienia spotkania stanowi o głębi więzi. Bez spotkania nie ma miłości. Prawdziwe spotkanie dokonuje się nie tylko w sposób widzialny ale jest przede wszystkim spotkaniem w sercu, duchu i umyśle. Aby tak było, małżonkowie muszą spotykać się regularnie na modlitwie z Panem Bogiem i Matką Bożą. Bez tych spotkań małżonkowie nie będą czynić tego, o co prosi Jezus, bo szybko zapomną o życzeniu Maryi – Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie mój Syn. Z kolei nie rozmawiając z Jezusem, nie spotykając się z Nim na kartach Pisma Świętego. nie będą też wiedzieć lub pamiętać, co mają robić. Czy małżonkowie nie powinni być przejęci słowami Pana Jezusa, że nic bez niego uczynić nie mogą. Czy my uczestniczący w tym nabożeństwie spotykamy się regularnie na modlitwie z Bogiem Ojcem i Matką Bożą? Czy zdajemy sobie sprawę, że „bez modlitwy więdniejemy i umieramy duchowo” ( Benedykt XVI) i sprawiamy, że wówczas także miłość małżeńska i rodzinna więdnie i umiera?

Przepraszamy Cię, Panie Jezu za zmarnowany czas, który mogliśmy wspólnie wykorzystać na modlitwę różańcową, czytanie Pisma św., uczestnictwo w nabożeństwach i Eucharystii.

Prosimy Cię, Panie Jezu, aby nasze spotkania w gronie rodzinnym były wypełnione miłością i pokojem.

Któryś za nas cierpiał rany…                   

STACJA V - SZYMON Z CYRENY POMAGA NIEŚĆ KRZYŻ PANU JEZUSOWI

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

Szymon z Cyreny został przymuszony, by pomóc Jezusowi w dźwiganiu krzyża. Jego pomoc nie była wyrazem wewnętrznego daru wyrażającego miłość bliźniego ale zewnętrznym rozkazem wojska. A przecież Jezus w pełni zasługiwał na pomoc. Był wycieńczony, opadający z sił, udręczony ciężarem krzyża i … niewinnie nań skazanym. Tymczasem Szymona nie stać było na współczucie, szlachetny gest pomocy wyrażający solidarność z Jezusem. I musiał być przymuszony.

Zastanówmy się czy czasem takim Szymonem nie okazujemy się my? Czy pomagamy innym małżeństwom chętnie i wielkodusznie? Czy troszczymy się, by poprzez ofiarowany czas, dobre słowo lub konkretną pomoc umocnić w nich miłość i szacunek wobec sakramentu małżeństwa? A może zdarzyło się, że odmówiliśmy pomocy małżeństwom, które przechodziły trudny czas próby ich małżeńskiej więzi miłości? Czy nie odwróciliśmy się plecami do małżeństw, które stanęły na skraju rozpadu i szukały pomocy? Egoizm, skąpstwo, wygodnictwo, ubóstwiony „święty spokój” skutecznie mogą utrudnić chęć niesienia pomocy.

Przepraszamy Cię, Panie Jezu za obojętność wobec małżeństw szukających u nas pomocy.

Prosimy Cię Panie Jezu, by pragnienie niesienia bezinteresownej pomocy innym stało się źródłem prawdziwej radości.                                        

Któryś za nas cierpiał rany…              

 

STACJA VI - WERONIKA OCIERA TWARZ PANU JEZUSOWI

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

Zawstydzasz nas, Weroniko, Twoją wielką odwagą. Nie bałaś się stanąć w obronie godności człowieka. A może było inaczej: bałaś się zniewag i drwin, ale Twój ludzki lęk przezwyciężyłaś mocą miłości do Boga i człowieka. Dziś trzeba nam właśnie takiej odwagi, takiej bezkompromisowej postawy, by bronić prawdy o nierozerwalności sakramentu małżeństwa. Trzeba niekiedy i heroizmu, gdy narażając się na kpiny i wyśmianie a może i wrogość, na przekór światu głosimy niestrudzenie, że „miłość nigdy nie ustaje” oraz „wszystko przetrzyma”.

Ty, Weroniko, nie bałaś się stanąć w obronie prawdy o godności człowieka i właśnie ten prosty odruch wrażliwego serca tak nas zawstydza, ponieważ my nie zawsze stajemy w obronie świętych słów przysięgi małżeńskiej: „ślubuję , że Cię nie opuszczę aż do śmierci”.

Przepraszamy Cię, Panie Jezu za strach przed opinią innych, każdą namowę do rozwodu lub porzucenia współmałżonka.

Prosimy Cię, Panie Jezu o wytrwałe, ofiarne oraz odważne głoszenie prawdy o nierozerwalności sakramentu małżeństwa w naszych rodzinach i środowiskach.

Któryś za nas cierpiał rany…          

 

STACJA VII - PAN JEZUS UPADA POD KRZYŻEM PO RAZ DRUGI

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

Jednym z najboleśniejszych i najcięższych grzechów małżeńskich powodujących kolejny upadek Jezusa a tym samym małżeństwa jest sprzeniewierzenie się wierności i czystości małżeńskiej przez jednego, a nieraz obojga małżonków. Zdrada małżeńska to upadek, z którego po ludzku bardzo trudno się podnieść. Grzechu cudzołóstwa nie popełnia się tylko w wymiarze fizycznym z powodu pożądliwości ciała i nie odnosi się wyłącznie do relacji poza małżeństwem. Cudzołóstwo ma także wymiar duchowy i dokonać się może w samym sercu poprzez pożądliwość oczu. Jest on na tyle ciężki, że potrafi unicestwić relacje i uniemożliwić dalsze wspólne życie małżonków. Bez mocy sakramentu małżeństwa, bez sakramentu pokuty i Eucharystii nie sposób powrócić do życia w miłości i wierności po zdradzie fizycznej lub psychicznej. Tym zaś, co skutecznie chroni małżeństwo przed cudzołożnym upadkiem jest stała troska o czystość małżeńską, która jest życiem w ładzie serca.

Przepraszamy Cię, Panie Jezu za każdy nieład w sercu, który stał się przyczyną grzechu nieczystości i niewierności.

Prosimy Cię, Panie Jezu, stwórz w nas serca czyste mocą Twojej miłości i dopomóż podźwignąć się z upadku tym, którzy zdradzili i szczerze tego żałują.

Któryś za nas cierpiał rany…                      

STACJA VIII - PAN JEZUS SPOTYKA PŁACZĄCE NIEWIASTY

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

 „Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad swoimi dziećmi!” W tych słowach Jezus przypomina matkom i ojcom o odpowiedzialności za życie swoich dzieci, również za ich zbawienie. Wzywa rodziców do troski o właściwe ich wychowanie. Łatwo przychodzi angażowanie się w serialowe wątki a dużo trudniej jest zaangażować się w życie własnej rodziny. „Pomagają” w tym własne zaniedbania, antyświadectwo, lekkomyślność i jawne przyzwolenie na grzeszne życie dzieci. „Płaczcie raczej nad sobą i nad swoimi dziećmi.” Tak, zapłaczcie nad niefrasobliwością waszych dzieci. Zapłaczcie, gdy młodzi mieszkają razem i udają małżeństwo przed ślubem Zapłaczcie, gdy syn lub córka decyduje się na cudzołożny związek oparty na kontrakcie cywilnym lub tzw. wolny związek. Zapłaczcie, gdy dziecko uwikłało się w homoseksualny związek partnerski. Zapłaczcie, gdy dziecko poddaje się świadomie i dobrowolnie nieludzkiej procedurze zapłodnienia metodą sztucznej inseminacji lub in vitro. Nie wystarczy płakać, trzeba też działać i w sposób czynny bronić prawa Bożego oraz piętnować każde postępowanie sprzeczne z Dekalogiem.

Przepraszamy Cię, Panie Jezu za każdą sytuację, kiedy rodzice nie stali na straży świętości życia i małżeństwa swoich dzieci oraz za każdy zaniechany obowiązek rodzicielski.

Prosimy Cię, Panie Jezu o dar mądrości potrzebny w wychowaniu dzieci.

Któryś za nas cierpiał rany…      

 

STACJA IX - PAN JEZUS UPADA POD KRZYŻEM PO RAZ TRZECI

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

Tym, co przygniata Pana Jezusa i doprowadza do kolejnego upadku jest sprzeniewierzanie się uczciwości małżeńskiej przyrzekanej przed ołtarzem w dniu ślubu. Nadzwyczaj bolesnym uderzeniem w Bożą miłość i zarazem zaprzeczeniem uczciwości małżeńskiej jest stosowanie środków antykoncepcyjnych. Działanie antykoncepcyjne jest zuchwałą postawą wobec Dawcy życia ludzkiego, jest ingerencją w Boży porządek natury. Dlatego też każde świadome i dobrowolne stosowanie środków antykoncepcyjnych jest grzechem ciężkim, gdyż jest postawą odrzucenia Bożego zamysłu. Skoro „miłość współweseli się z prawdą”, to prawda o naturalnym rytmie płodności małżeńskiej przeszkadza jedynie temu, kto nie potrafi miłować człowieka, kto nie potrafi miłować Boga we współmałżonku.

Przepraszamy Cię, Panie Jezu za wszelkie przejawy mentalności antykoncepcyjnej w myślach, słowach i czynach, które były naszym udziałem.

Prosimy Cię, Panie Jezu aby młodzi małżonkowie nie lękali się poznawać prawdy o swojej płodności, by potomstwo nigdy nie było przez nich postrzegane jako zagrożenie dla ich miłości ale by było traktowane jako najcenniejszy dar i owoc miłości.

Któryś za nas cierpiał rany…                  

 

STACJA X - ODARCIE PANA JEZUSA Z SZAT

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

Oprawcom nie wystarczyło, że Boży Skazaniec był skrajnie wyczerpany i nie stawiając oporu pokornie dotarł na Golgotę. Zaślepieni nienawiścią i chciwością żołnierze zerwali z Jezusa szaty, aby Go całkowicie poniżyć i upokorzyć. Jak gdyby pragnęli obedrzeć Go z godności i świętości. Czyż i dzisiaj nie jesteśmy świadkami odzierania człowieka z godności, a zwłaszcza kobiety, poprzez brak szacunku do ciała? Czy wdzierająca się z wielu stron bezwstydna antykultura nie zniszczyła już w nas tej wrażliwości, która ochrania godność osoby? Jeśli damy światu zniszczyć w nas wrażliwość, jeśli zaniknie w nas poczucie skromności i wstydu, który jest jakby „echem niewinności z raju”, jak zdołamy obronić miłość i świętość naszych małżeństw? Czy przeciwstawiamy się fali rozpasanego bezwstydu, choćby przez zwrócenie uwagi sprzedawcy, aby nie eksponował gorszących treści na wystawie? Czy w sposób czynny reagujemy na obecność wyuzdanych reklam na ulicach naszego miasta? Czy unikamy oglądania gorszących programów, filmów, sztuk i wystaw? Czy nie kupujemy prasy zainfekowanej choćby jednym nieprzyzwoitym zdjęciem? Czy nie powtarzamy pogardliwych dowcipów o podłożu seksualnym? Ogromnym złem jest pornografia. Pornografia potrafi zniszczyć relację miłości. Z osoby współmałżonka potrafi uczynić seksualny przedmiot służący nieograniczonemu zaspokajaniu cielesnej pożądliwości. Nawet sporadyczna styczność z pornografią może wypaczyć relację małżeńską, uzależnić, upokorzyć i sprowadzić współmałżonka do roli seksualnego niewolnika.

Przepraszamy Cię, Panie Jezu za wszystkie nasze wykroczenia przeciwko świętości i godności własnego i cudzego ciała.

Prosimy Cię, Panie Jezu, byśmy nigdy nie zapomnieli, że ciało każdego człowieka jest świątynią Ducha Świętego.

Któryś za nas cierpiał rany…             

 

STACJA XI - PAN JEZUS PRZYBITY DO KRZYŻ

 Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

Szczególnym rodzajem okrucieństwa podczas drogi krzyżowej jest przybicie Pana Jezusa do krzyża. Wbijaniu gwoździ w ciało Jezusa musiał towarzyszyć niewyobrażalny, wywołujący konwulsje, przeszywający ból. Wówczas przekraczającemu ludzką wytrzymałość cierpieniu chwilową ulgę mogło przynieść tylko omdlenie. Czy tak się stało? Nie wiemy.

Świadectwa współczesnych ludzi zdają się wskazywać, że podobnym do przybicia do krzyża okrucieństwem jest odejście współmałżonka i doprowadzenie do faktycznego rozpadu małżeństwa określanego przez prawo cywilne mianem rozwodu. Jest on szczególnym okrucieństwem, zwłaszcza wobec dzieci, których rodzice rozdzielili to, co Bóg zjednoczył. Dla porzuconego małżonka i dzieci, rozpad małżeństwa jest równie bolesnym i traumatycznym przeżyciem jak śmierć bliskiej osoby. Co Bóg złączył, człowiek nie ma prawa rozdzielać! Jeśli nie ze względu na współmałżonka, to przynajmniej ze względu na dobro dzieci nie krzyżujmy własnego małżeństwa i rodziny. Ratujmy i pomagajmy innym ratować miłość małżeńską, do której niezbywalne prawo mają również te dzieci, których rodzice są w kryzysie.

Przepraszamy Cię, Panie Jezu za grzech rozerwania tego, co nierozerwalne, za każdy ból i cierpienie spowodowane rozwodem.

Prosimy Cię, Panie Jezu, aby małżeństwa stojące na skraju rozpadu zdobyły się na odwagę szukania pomocy w sakramentach świętych i instytucjach kościelnych służących pomocą małżeństwom i rodzinom.

Któryś za nas cierpiał rany…

 

STACJA XII - ŚMIERĆ PANA JEZUSA

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

Każde małżeństwo i każda rodzina ludzka doświadcza w swoim życiu chwil niełatwych. Śmierć dziecka, nieuleczalna choroba, utrata pracy czy odejście współmałżonka to niektóre z tych bolesnych doświadczeń. Wówczas w bezsilności pytamy siebie: Dlaczego ja? Dlaczego? Uczestniczę we Mszy św., spowiadam się regularnie, żyję uczciwie - dlaczego zamiast nagrody w postaci szczęścia, radości, braku kłopotów spotyka mnie doświadczenie, którego nikomu bym nie życzył? Gdzie jest Pan Bóg i gdzie Jego miłość w tych wszystkich trudnych chwilach? Trzeba nam spojrzeć na te trudności nie po ludzku ale po Bożemu. My wiemy dzisiaj, że po śmierci na Krzyżu przyszło Zmartwychwstanie. Wiemy, że śmierć Pana Jezusa i związane z tym ogromne cierpienie nie było nadaremne. Chrystus zmartwychwstał. Chrystus zwyciężył. Podobnie jest i w naszym życiu. Sens naszego cierpienia, przeżywanych przez nas bolesnych chwil zostanie odsłonięty po naszej śmierci, teraz zaś pozostaje jeszcze zakryty. Możemy jednak ufać, że drogi Pana, choć niezbadane ludzkim umysłem, zawsze prowadzą do zbawienia.

Przepraszamy Cię Panie Jezu za to, że nie do końca ufamy Twojemu planowi zbawienia.

Prosimy Cię Panie Jezu o mocną wiarę w sens Krzyża Chrystusowego i sens umierania, które jest widzialnym znakiem przechodzenia do wieczności, gdzie nie będzie już umierania, cierpienia i bólu.

Któryś za nas cierpiał rany…                                              

 

STACJA XIII - ZDJĘCIE CIAŁA PANA JEZUSA Z KRZYŻA

 Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

 „Nasz Pasterz odszedł…” Umęczone ciało wisi jeszcze na krzyżu. Nie ma w nim już życia. Ale nie można pozostawić go na krzyżu. Te gwoździe wydają się w dalszym ciągu zadawać ból Jezusowi. Temu ciału należy się szacunek i godne miejsce spoczynku. Kontemplując tę stację drogi krzyżowej zatrzymajmy się przy tych, którzy mimo opuszczenia przez współmałżonka trwają w wierności sakramentalnej przysiędze małżeńskiej. Ich życie jest nierzadko heroiczną postawą wielkiej czci wobec świętych słów przysięgi małżeńskiej, niezachwianej wiary w miłość, którą można rozpoznać po wierności postawą trwania w gotowości do przebaczenia. Jak wielką sprawą jest pozostać wiernym słowom przysięgi małżeńskiej, z taką lekkością wypowiadanych w dniu ślubu, szczególnie w tej sytuacji porzucenia przez współmałżonka. Miłość ukrzyżowana. To heroiczne świadectwo miłości jest dla świata wymownym znakiem wiary w miłość, która „wszystko znosi”, „wszystko przetrzyma” i „nigdy nie ustaje”. Takim osobom winniśmy pomagać, podtrzymywać w kroczeniu tą niełatwą drogą wypełniania słów przysięgi małżeńskiej oraz umacniać nadzieję w przemianę serca, która dzięki łasce Bożej może dokonać się w każdym człowieku, nawet najbardziej pogubionym. Trzeba nam być ludźmi wiary, trzeba nam wypatrywać zmartwychwstania.

Przepraszamy Cię, Panie Jezu za każdy sponiewierany sakrament małżeństwa, za każdą niewierność wobec świętych słów przysięgi małżeńskiej.

Prosimy Cię, Panie Jezu, byś porzuconym małżonkom udzielał potrzebnych sił do zmagania się z codziennością.

Któryś za nas cierpiał rany…                                         

 

STACJA XIV - ZŁOZENIE CIAŁA PZNZ JEZUSA DO GROBU

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste…

Złożenie do grobu ukochanej osoby musi być wielkim cierpieniem dla żyjącego współmałżonka. Śmierci współmałżonka przypieczętowanej złożeniem ciała do grobu towarzyszy ogromny smutek i osamotnienie. A jednocześnie, jakby na przekór, trwa silna wiara w to, że życie człowieka nie kończy się wraz ze śmiercią. „A przecież nie cały umieram. To, co we mnie niewidzialne, trwa…” Zawiera się w tych słowach wielka nadzieja, która nie pozwala poddać się rozpaczy. Śmierć nie jest nigdy ostatnim akordem; jest raczej preludium do symfonii wiecznego szczęścia. Każda droga, którą kroczy mąż i żona, ma być drogą do świętości, do spotkania z Odwiecznym Słowem, Miłością. Dlatego małżonkowie, których łączy „jedno serce, jeden duch” nigdy nie będą obawiać się śmierci, gdy swoje powołanie oddadzą kierowaniu Ducha Świętego. I choć czasem małżeństwo jest swoistą drogą krzyżową, to zawsze prowadzi do zmartwychwstania.

Przepraszamy Cię, Panie Jezu za to, że małżeństwo nie zawsze jest przeżywane w perspektywie wieczności oraz zmartwychwstania.

Prosimy Cię, Panie Jezu, aby każde małżeństwo odkryło swoją drogę do świętości oraz, by coraz więcej małżeństw stawało się wzorem do naśladowania.

Któryś za nas cierpiał rany…                             

aktualizowano: 2018-04-02
Parafia św.Józefa | ul.św.Jana Chrzciciela 1, 73-110 Stargard Szczeciński
biuro@swjozef.stargard.pl